piątek, 8 marca 2013

Smocze historie

Powrót do bloga, po paru latach ciszy. Może to potrzeba, albo szukanie pokory w ciszy wirtualnego świata. Sama nie wiem. Słyszę swoje szepty, są wszędzie, to pytania i odpowiedzi.
Wiem jedno dojrzałam do wielu spraw.
A od 23 grudnia 2010 roku, godziny 14.50 (czasu londyńskiego) - jestem mamą
Dla mojego syna chyba najważniejsza, niezawodna, dająca przykład, kochająca, śmiejąca się, osoba, a także tłumacz może nie przysięgły ale tłumacz z życia - to kilka z cech jakie mogę sobie nadać praktycznie przy samotnym wychowywaniu dziecka. Samotnie, no niestety nie każdy *samiec dorasta kiedy na świat przychodzi maleństwo.
Dla dwulatka matka to cały świat. A mój świat to Adaś. I może mój blog skupi się w dużym stopniu na opisywaniu przygód mojego skarba. Pewnie tak

* samiec - Wojtek, parnet, którego żałuję bardzo, to kara od życia, nie, ale ktoś kto wysusza moje serce od środka, wyboru dokonałam sama, świadomie, lecz dziś wiem, że całego życia z nim nie spędzę, za głupi? coś w tym stylu, nie dorośnie nigdy do życia, bo nie chce, bo jest debilem? sam się przyznaje jednogłośnie, podatny na używki i pecha. Mówi się jaki ojciec taki syn, coś w tym prawdy jest!


Adaś to wcześniak, urodziłam synka w 33 tygodniu mojej ciązy, skala punktów 10/10. Tak było pisane?  Możliwe jednak ponad 3 tygodnie dojrzewał w Hamstead Royal Free Hospital w Londynie


Karmiłam synka od pierwszych chwil życia swoim mlekiem. Kiedy nie miał wykształconego odruchu ssania podawano mu mleko matki przez sondę, cenne i moje starania o utrzymanie mleka w piersi - bardzo trudne. Dziś wiem że warto karmić piersią. Adaś ciągnął cycę do 19,5 miesiąca życia. Bardzo długo, daliśmy radę :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz